nie pójdę więcej drogą na której drzewa
pokornie kładły cienie pod nasze nogi
nie pojadę już wagonem szarym klasy dwa
w rytm stukoczącego serca
żeby wdychać roziskrzone śniegiem
powietrze spod świateł miejscowych latarni
oddechem łapczywym między jednym
pocałunkiem a drugim
objąć twoje ciało i zanurzyć się w dzicz
drzewa szemrały idą oni
wielu widziało i wszyscy wiedzieli
ale ja myślałem
nikt nas nie pokona
.







No comments yet
RSS dla komentarzy tego wpisu