uciekłem od świata

w tę przestrzeń

wyznaczoną dwiema nogami

szeroką

na język

mokrą włosami

zbrązowiałą skórkę słońca

wygładzam z ostrożnością

nie opuścić

ani słowa

na chwilę nie zapomnieć

nie stracić przytomności

gdy głowa w zawrotach

zapach

tylko on jest między nami

tylko ciemność w oczach

i odbity wielokrotnie

księżyc

jak w głębokim stawie

powietrze opuszcza moje płuca

by zaraz wrócić

i te powroty coraz częstsze

i coraz szybsze

.